CPFC Polska

Pini Zahavi nie jest już agentem Wilfrieda Zahy

Pini Zahavi nie jest już agentem Wilfrieda Zahy
cpfc.co.uk

Fragment utworu kultowego polskiego zespołu Elektryczne Gitary: „To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść. To już jest koniec, możemy iść, jesteśmy wolni, bo nie ma już nic” można swobodnie użyć jako podsumowanie, swoistą klamrę, która zwieńczyła współpracę między Wilfriedem Zahą a agentem piłkarskim – Pinim Zahavim.

Kooperacja nie przetrwała nawet roku, a powody jej zakończenia wydają się klarowne. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej liczył na przeprowadzkę do jednego z topowych, europejskich klubów, natomiast rozmaite koneksje, wieloletnie znajomości Piniego Zahaviego, z wpływowymi ludźmi światowego futbolu na czele, miały zagwarantować realizację tego celu. Ostatecznie, z planów Zahy wyszły nici, a jego izraelski agent nie sprostał postawionemu przed nim zadaniu. To prawdopodobnie przelało czarę goryczy zawodnika, co w ostatecznym rozrachunku wydatnie przyczyniło się do końca współpracy między dwoma stronami.

Nie sposób nie wspomnieć o dziennikarzu The Guardian – Edzie Aaronsie, który na swoim koncie twitterowym, jako pierwszy poinformował opinię publiczną o zakończeniu relacji na linii piłkarz-agent. Ed to lokalny dziennikarz, dobrze poinformowany w sprawach klubu z Selhurst Park, a w treści jego tweeta najważniejszy jest komunikat: „Pini Zahavi nie reprezentuje już Wilfrieda Zahy, po wygaśnięciu ich umowy, na końcu okienka transferowego”.

Trzeba pamiętać jeszcze o jednym, fundamentalnym mierniku wartości, który determinuje wszelakie działania na rynku transferowym. Cytując jedynego w swoim rodzaju śp. trenera Janusza Wójcika: „kasa, misiu, kasa”. Każdy z zainteresowanych, nie ulega kwestii, dąży do uzyskania jak największego kawałka tortu z podpisem [intratna propozycja transferowa]. Nie będziemy dokonywać tutaj analizy personalnej i psychologicznej obu Panów, lecz na koniec powołamy się na słowa byłego prezydenta Bayernu Monachium – Uliego Hoenessa, który nazwał Piniego Zahaviego „chciwą piranią”. Oczywiście, to żadna sugestia z naszej strony – ot, taka ciekawostka.